Płynny niewidzialny plastik

Możliwe, że już go pijesz. Nikt nie wie ile.

Nie dlatego, że nie da się go wykryć.

Nie dlatego, że ktoś udowodnił, że go nie ma.

Powód jest znacznie prostszy:

nie ma powszechnego obowiązku rutynowego badania większości takich polimerów w wodzie pitnej.

Rozpuszczenie to nie to samo co biodegradacja.

PVA. PEG. PVP. Poliakrylany. Polyquaternium. Różne kopolimery.

To substancje stosowane w detergentach, kosmetykach i produktach codziennego użytku.

Część z nich zachowuje się zupełnie inaczej niż klasyczny plastik.

Nie musi pływać w wodzie jako drobina.

Może się rozpuścić.

A wtedy przestajemy ją widzieć.

Tyle że:

rozpuszczony ≠ zniszczony

Polimer może nadal istnieć w wodzie jako długi łańcuch chemiczny.

Biodegradacja a pełna mineralizacja

Wokół pojęcia biodegradowalności narosło wiele mitów. Pełna mineralizacja następuje dopiero wtedy, gdy mikroorganizmy rozłożą syntetyczny łańcuch do prostych związków: dwutlenku węgla, wody oraz biomasy. Badania wskazują na wysoką podatność czystego PVA na biodegradację w optymalnych warunkach laboratoryjnych, jednak w warunkach rzeczywistych – przy zmiennej temperaturze, różnym czasie retencji w oczyszczalniach i obecności domieszek – tempo tego procesu budzi nadal uzasadnione pytania naukowe.

Zasada projektowa Allergeneee0

Instytut Allergeneee0 nie twierdzi, że PVA jest substancją bezwzględnie toksyczną, lecz kieruje się odpowiedzialną zasadą redukcji zbędnej chemii. Jeśli funkcję czyszczącą można zrealizować bez wprowadzania do środowiska dodatkowego syntetycznego polimeru, który musi dopiero ulec biodegradacji, preferujemy formuły o prostym składzie – takie jak koncentraty w płynie czy tradycyjne formy. Zachęcamy do świadomej weryfikacji składów produktów i wyboru rozwiązań bezpiecznych dla skóry oraz wód.

Co trafia z pralki i zmywarki i kosmetyków do kanalizacji? 
Jak myślisz, co się dalej z tym dzieje?

Mikroplastik zobaczyliśmy. A ten plastik znika nam z oczu.

Przez ostatnie lata nauczyliśmy się szukać mikroplastiku.

Bo mikroplastik jest cząstką.

Można go filtrować, fotografować, liczyć.

Z polimerami rozpuszczalnymi w wodzie jest dużo trudniej.

Już w 2020 r. naukowcy w Water Research nazwali je „pomijaną klasą syntetycznych polimerów” w środowisku wodnym.

Zwrócili uwagę, że:

  • są produkowane w dużych ilościach,
  • wiele zastosowań prowadzi bezpośrednio do ich spuszczania do kanalizacji,
  • danych środowiskowych jest niewiele,
  • brakuje ustalonych metod rutynowego śladowego oznaczania tych polimerów w środowisku.

Autorzy wykryli również PEG w odpływie z oczyszczalni oraz w wodzie powierzchniowej.

Ile tego używamy?

I tu robi się naprawdę ciekawie.

W naszym wcześniejszym modelu dla analizowanego obszaru dorzecza Wisły oszacowaliśmy emisję kilku głównych grup rozpuszczalnych syntetycznych polimerów:

  • PVA/PVOH,
  • PEG/PEO/PPG,
  • PAA i innych poliakrylanów,
  • PVP,
  • wybranych podobnych polimerów używanych w detergentach i kosmetykach.

Dawało to około:

1,3–1,8 grama dziennie na jednego mieszkańca

kierowanego do kanalizacji.

To nie jest ilość wypijana przez człowieka.

To modelowy strumień takich substancji trafiających do ścieków w przeliczeniu na jedną osobę.

I właśnie na tym możemy policzyć skalę.

Czy oczyszczalnia ścieków usuwa płynny niewidzialny plastik?

Jeden człowiek generuje średnio: około 1,3–1,8 g dziennie

Brzmi niewinnie?

To policzmy dalej.

1 000 osób
→ około 1,3–1,8 kg dziennie

1 000 000 osób
→ około 1,3–1,8 tony dziennie

10 000 000 osób
→ około 13–18 ton dziennie

Nagle odrobina polimeru w pojedynczym szamponie, detergencie czy kapsułce przestaje być odrobiną.

Polska i świat generuje coś czego nikt nie widzi!

Niestety nie jest to powód do zachwytu.

Dla prostego modelu przyjmujemy około 37 mln mieszkańców Polski.

Przy emisji:

1,3–1,8 g/osobę/dzień

otrzymujemy około:

48–67 ton dziennie niewidzialnego plastiku 

czyli:

około 18 000–24 500 ton rocznie

rozpuszczalnych syntetycznych polimerów kierowanych do kanalizacji.

To około:

18–25 tysięcy ton rocznie tylko w Polsce "magicznie znikającego płynnego plastiku ".

Nie całej chemii.

Nie wszystkich detergentów.

Nie wszystkich substancji organicznych.

Tylko modelowego strumienia kilku dużych rodzin syntetycznych polimerów rozpuszczalnych w wodzie.

Jedna nazwa chemiczna nie oznacza jednego identycznego zachowania w środowisku.

Unia Europejska

Na 1 stycznia 2026 r. Unia Europejska liczyła około 452 milionów mieszkańców.

Przy tym samym modelowym zakresie:

1,3–1,8 g/osobę/dzień

otrzymujemy:

około 588–814 ton dziennie

czyli około:

215 000–297 000 ton rocznie.

Zaokrąglając:

około 220–300 tysięcy ton rocznie w samej Unii Europejskiej.

To już nie jest „odrobina”.

Czy te wielkości są absurdalne?

Niestety nie wyglądają na takie.

W 2025 r. opublikowano bardzo ciekawą analizę dotyczącą właśnie emisji water-soluble polymers z produktów gospodarstwa domowego.

Naukowcy z University of York zidentyfikowali:

339 różnych polimerów

należących do:

26 grup

stosowanych w produktach domowych i osobistych.

Dla samych pojedynczych składników oszacowano emisje do kanalizacji rzędu:

  • 1,6–3,4 g/osobę/dzień dla sodium laureth sulfate,
  • 0,1–0,8 g/osobę/dzień dla styrene/acrylates copolymer,
  • 0,4–0,8 g/osobę/dzień dla MEA-laureth sulfate.

Autorzy podkreślili również ogromne luki w danych dotyczących losu środowiskowego wielu takich polimerów.

To bardzo ważne.

Bo pokazuje, że emisje liczone w gramach na osobę dziennie nie są abstrakcyjną zabawą matematyczną.

Takie właśnie jednostki pojawiają się już w literaturze naukowej.

Co dzieje się z tym niewidzialnym płynnym plastikiem później?

I tu nie ma jednej odpowiedzi.

Jedne polimery biodegradują stosunkowo dobrze.

Inne dużo słabiej.

Jeszcze inne mogą trafić do osadów.

A część może pozostać w wodzie.

Dlatego nie wolno mówić:

„300 tysięcy ton trafia do europejskich rzek”.

Tego nie wiemy.

Mówimy:

około 220–300 tysięcy ton rocznie może być kierowanych do kanalizacji.

Dopiero potem zaczyna działać oczyszczalnia.

Nie każdy „biodegradowalny” polimer zachowuje się tak samo

Badanie z 2024 r. świetnie to pokazuje.

W zależności od zastosowanej metody:

  • PEG osiągał około 73% biodegradacji w OECD 301F,
  • PVA około 91% w odpowiednich warunkach,
  • ale w innym teście o mniejszej liczbie i różnorodności mikroorganizmów oba związki praktycznie nie degradowały,
  • PVP, Copovidone i część innych badanych polimerów pozostawały poniżej 10% biodegradacji nawet po wydłużeniu testu do 42 dni.

Czyli zdanie:

„To jest biodegradowalne.”

bez dalszych informacji mówi bardzo niewiele.

Trzeba jeszcze zapytać:

w jakich warunkach?

jak szybko?

do jakiego stopnia?

Poliakrylany — szczególnie ciekawy przykład

Poliakrylany są szeroko stosowane w kosmetykach i detergentach.

Mogą zagęszczać produkt, stabilizować go albo ograniczać ponowne osadzanie brudu.

W 2021 r. przebadano cztery rozpuszczalne w wodzie polimery na bazie kwasu poliakrylowego stosowane m.in. w kosmetykach.

Żaden z czterech nie uległ biodegradacji w zastosowanych testach.

Autorzy wskazali możliwość ich środowiskowej trwałości.

To prowadzi do bardzo ciekawego paradoksu:

produkt może być reklamowany jako:

„bez mikroplastiku”

a jednocześnie zawierać:

syntetyczny polimer rozpuszczalny w wodzie.

PVP znaleziono już w rzeczywistych ściekach i rzekach

Przegląd dotyczący PVA i PVP przytacza dane, według których stężenie PVP w ściekach miejskich sięgało około:

7 mg/L

a PVP wykrywano również w wodzie rzecznej.

Czyli to nie jest wyłącznie pytanie:

„czy takie coś mogłoby kiedyś znaleźć się w środowisku?”

Dla części tych polimerów już wiadomo, że się tam znajdują.

A ile jest tego w wodzie pitnej?

I tutaj dochodzimy do najciekawszego pytania.

Nie wiemy.

Nie dlatego, że mamy miliony wyników pokazujących:

PVA = zero

PEG = zero

PVP = zero

poliakrylany = zero

Tylko dlatego, że tych grup nie oznacza się jako standardowych, osobnych parametrów rutynowego monitoringu wody pitnej.

Nie ma powszechnego obowiązku podawania konsumentowi:

PVA — X µg/L

PEG — X µg/L

PVP — X µg/L

poliakrylany — X µg/L

Dlatego:

brak wyniku nie oznacza wyniku „zero”.

Może oznaczać po prostu:

tego parametru nie oznaczano.


Czy zatem już to pijemy?

Nie będziemy udawać, że znamy odpowiedź.

Nie mamy pomiarów pozwalających powiedzieć:

„przeciętny Europejczyk wypija X mg rozpuszczonego polimeru dziennie”.

Nie to jest naszym celem.

Wiemy jednak trzy rzeczy.

1.

Ogromne ilości rozpuszczalnych polimerów syntetycznych są codziennie kierowane do kanalizacji.

2.

Literatura pokazuje, że ich los jest bardzo różny: część biodegraduje, część pozostaje trwała, część można znaleźć w ściekach i wodzie powierzchniowej.

3.

Dla wielu z nich nie ma standardowego obowiązku rutynowego oznaczania ich w wodzie pitnej.

I właśnie dlatego pytanie:

„Czy już to pijemy?”

pozostaje zasadne.

Ale dzisiaj nie znamy odpowiedzi:

ile?

Allergeneee0™ zadaje prostsze pytanie

Nie:

„Czy ten polimer jest legalny?”

Nie:

„Czy jest dopuszczony?”

Nie nawet:

„Czy kiedyś ulegnie biodegradacji?”

Pytamy:

Czy naprawdę potrzebujemy go w produkcie?

Jeżeli daną funkcję można uzyskać bez syntetycznego polimeru — wolimy rozwiązanie bez niego.

Jeżeli można zastąpić jeden trudny składnik kombinacją prostszych i łatwiej degradowalnych substancji — próbujemy to zrobić.

A jeżeli składnik nie jest technologicznie potrzebny:

eliminujemy go.

Bo najlepsza metoda oczyszczania wody ze zbędnego składnika istnieje jeszcze przed oczyszczalnią:

nie wprowadzać go do produktu.

Zapamiętaj jedną liczbę

około 1,3–1,8 grama dziennie na osobę.

To nasz modelowy rząd wielkości dla kilku głównych rodzin rozpuszczalnych syntetycznych polimerów trafiających do kanalizacji.

W Polsce:

około 18–25 tys. ton rocznie.

W Unii Europejskiej:

około 220–300 tys. ton rocznie.

A najważniejsze pytanie pozostaje:

Skoro tak wiele syntetycznych polimerów codziennie trafia do ścieków, ile ostatecznie pozostaje w środowisku wodnym — i ile może trafiać do wody, którą później pijemy?

Dziś tego po prostu dokładnie nie wiemy.

Bo tego rutynowo nie sprawdzamy.


Wybrane publikacje

Huppertsberg S., Zahn D., Pauelsen F., Reemtsma T., Knepper T.P. (2020)
Making waves: Water-soluble polymers in the aquatic environment: An overlooked class of synthetic polymers?
Water Research, 181, 115931.
DOI: 10.1016/j.watres.2020.115931.

Rozman U., Kalčíková G. (2021)
The first comprehensive study evaluating the ecotoxicity and biodegradability of water-soluble polymers used in personal care products and cosmetics.
Ecotoxicology and Environmental Safety, 228, 113016.
DOI: 10.1016/j.ecoenv.2021.113016.

Julinová M., Vaňharová L., Jurča M. (2018)
Water-soluble polymeric xenobiotics – Polyvinyl alcohol and polyvinylpyrrolidon – And potential solutions to environmental issues.
Journal of Environmental Management, 228, 213–222.
DOI: 10.1016/j.jenvman.2018.09.010.

Bading M., Olsson O., Kümmerer K. (2024)
Assessing the aquatic biodegradation potential of polymeric excipients for pharmaceutical formulation.
Chemosphere, 368, 143739.
DOI: 10.1016/j.chemosphere.2024.143739.

Brunning H., Sallach J.B., Boxall A. (2025)
Emissions of water-soluble polymers from household products to the environment: a prioritization study.
Environmental Toxicology and Chemistry, 44(2), 563–588.
DOI: 10.1093/etojnl/vgae030.

Eurostat (2026)
Population of the European Union on 1 January 2026: 452.0 million inhabitants.

Płynny niewidzialny plastik 


Nie widzimy go. Nie oznacza to, że go nie ma.


Pytanie brzmi: po co w ogóle go tam wprowadzać?